Posty

Ponury Żniwiarz pruszkowskiej mafii

Obraz
W jednej z mazowieckich wsi, po środku pól stoi to COŚ. Ogromny obiekt straszy z daleka swoim mrocznym wyglądem. Oczodoły okien dodają mu przerażającego wyglądu. Kolos żywcem wyrwany z horroru. Frankenstein pruszkowskiej mafii. Gmach miał być zapewne hotelem dla VIPów tamtego środowiska. Kilka pięter, olbrzymi garaż, piwnice w których pobrzmiewałaby muzyka puszczana przez najbardziej znanych DJów,  pięknie zagospodarowany ogród . Wszystko dla uprzyjemnienia czasu styranym życiem kolegom z pracy. Plotka głosi, że właścicielem straszydła jest Słowik, inna, że Pershing. Który z nich by nim nie był, to miał rozmach, nie ma co. Obiekt nigdy nie został dokończony. Czyżby właścicielowi przedłużyły się "wakacje"? A swoją drogą ciekawe, jakie tajemnice by ukrywał w swych posępnych ścianach mafijny Frankenstein.

Zapomniany pałac w G.

Obraz
  Pałac został wzniesiony na początku XX w. Do wybuchu wojny dwukrotnie zmieniał właściciela. Natomiast po wojnie umieszczono w nim szkołę i przedszkole (chyba nie jesteśmy tym faktem bardzo zaskoczeni). W chwili obecnej jest szykowany do sprzedaży przez obecnego właściciela.   Obiekt z daleka robi ogromne wrażenie ze względu na gabaryt i nieco mroczny wygląd, jednak podchodząc bliżej można zobaczyć, że okazały kolos jest ruiną, którą za chwilę pochłonie ziemia, jeśli ktoś nie wyciągnie do niej pomocnej dłoni. W latach świetności pałac musiał zachwycać swoim wyglądem, jednak dziś nie pozostało mu nic z dawnego blasku. Kiedyś Pan wśród okolicznych zabudowań, dziś dziad w obdartych łachmanach, który stoi już nad grobem trawiony licznymi chorobami, samotnością i zapomnieniem.    Gdyby ktoś z Was planował odwiedzić ten mimo opłakanego stanu niesamowity obiekt, proszę o ostrożność. Podłogi i sufity pozostawiają wiele do życzenia i jeden zły krok może skońc...

Willa króla farb P.

Obraz
 Niedawno zapraszałam Was do odwiedzenia fabryki króla żelatyny, dziś zaprasza na wycieczkę po willi króla farb. Swoją drogą niewąski tu u mnie ostatnio Wersal, sami królowie :), ale do rzeczy. Jest rok 1995, może 1998. Pewien łebski facet kupuje niedaleko Warszawy kawał ziemi i buduje fabrykę, fabrykę farby. Interes kwitnie, pieniędzy nie brakuje, więc łebski facet postanawia wybudować okazałą willę za fabryką, przecież jest tyle niewykorzystanej przestrzeni.  Projekt jest bardzo finezyjny. Piętrowa willa z dwoma skrzydłami, w jednym garaże, w drugim basen i sauna, wszystko, żeby zachwycić przyszłych, wpływowych gości, wszystko jest doskonale przemyślane. Rondo przed głównym wejściem, jak w dawnych posiadłościach wielkich panów. Rusza budowa. I... Jak to często bywa, żarło, żarło i zdechło. Po fabryce zostało kilka cegieł i stróżówka, a willa zapewne nigdy nie została dokończona. Szkoda, bo nawet obecny stan robi ogromne wrażenie. Ale koniec gadania, zapraszam do środk...